Gaming od lat funkcjonuje w modelu komunikacji, do którego wiele innych kategorii dopiero aspiruje. Marki gamingowe, często intuicyjnie, czasem z konieczności, nauczyły się współpracować z influencerami nie jak z kanałami mediowymi, ale jak z partnerami komunikacyjnymi. W świecie, w którym coraz więcej branż próbuje „grać w autentyczność”, to właśnie gaming dostarcza najbardziej dojrzałych lekcji.
Pierwszą z nich jest świadomość, że influencer nie jest neutralnym nośnikiem przekazu. W gamingu twórca od początku funkcjonuje jako źródło opinii, gracz z doświadczeniem, nie ambasador „z plakatu”. Społeczność oczekuje od niego oceny, a nie prezentacji. Marki gamingowe zrozumiały, że próba odebrania influencerowi prawa do własnego zdania kończy się natychmiastową utratą wiarygodności. To lekcja, którą inne kategorie często odrabiają dopiero po kryzysie.
Drugą lekcją jest akceptacja faktu, że oddanie głosu oznacza zgodę na interpretację. W gamingu influencer nie powtarza komunikatów marki, on je tłumaczy na język społeczności. Nadaje im kontekst kulturowy, emocjonalny i użytkowy. Marki, które próbują zachować pełną kontrolę nad przekazem, szybko odkrywają, że autentyczność nie mieści się w sztywnych ramach briefu. Gaming pokazuje, że spójność wartości jest ważniejsza niż spójność zdań.
Kolejnym obszarem, w którym gaming wyprzedza inne branże, jest tempo i forma komunikacji. Streamy, live’y i czaty wymuszają gotowość do dialogu w czasie rzeczywistym. Influencer staje się pierwszą linią kontaktu marki z odbiorcami. To on odpowiada na pytania, reaguje na wątpliwości, a czasem również na krytykę. To model, który obnaża każdą niekonsekwencję marki, ale jednocześnie buduje wyjątkowo silne relacje. Inne kategorie dopiero uczą się funkcjonować w tak otwartym ekosystemie.
Gaming uczy również, że zaufanie nie jest deklaracją, lecz decyzją operacyjną. Marki gamingowe wiedzą, że nie da się jednocześnie oddać głosu i zachować pełnej kontroli. Wielostopniowe akceptacje, sztywne skrypty i strach przed nieautoryzowaną wypowiedzią zabijają naturalność, której oczekują odbiorcy. Zamiast tego kluczowe stają się jasne ramy, wspólne wartości i gotowość na nieidealność.
Istotną lekcją jest także selekcja twórców. Gaming bardzo szybko weryfikuje, że duże zasięgi nie zawsze idą w parze z dojrzałością komunikacyjną. Rola influencera jako rzecznika wymaga stabilności, świadomości wpływu i odpowiedzialności za słowo. Marki gamingowe coraz częściej wybierają twórców, którzy rozumieją ciężar tej roli, nawet jeśli oznacza to rezygnację z najbardziej spektakularnych liczb.
Wreszcie, gaming pokazuje coś, co w innych branżach wciąż bywa niewygodne: influencer jako rzecznik działa jak papier lakmusowy. Bardzo szybko ujawnia, czy wartości marki są realne, czy wyłącznie deklarowane. W tym sensie oddanie głosu nie jest ryzykiem komunikacyjnym, ale testem dojrzałości organizacyjnej. Marki, które ten test zdają, budują relacje oparte na zaufaniu. Te, które go nie zdają odkrywają, że autentyczność nie da się zadekretować.
Być może dlatego pytanie, które dziś powinny sobie zadawać inne kategorie, nie brzmi: czy gaming ma specyficzne zasady. Brzmi raczej: czy jesteśmy gotowi komunikować się tak dojrzale, jak robią to marki gamingowe? Bo w świecie, w którym influencer coraz częściej staje się rzecznikiem marki, to właśnie gaming pokazuje, jak oddać głos i nie stracić kontroli nad tym, kim naprawdę jesteśmy.
Case: kiedy influencer naprawdę staje się głosem marki
Dobrym przykładem tego, jak w praktyce wygląda oddanie głosu influencerowi w gamingu, jest długofalowa współpraca Jarosław „pashabiceps” Jarząbkowski z marką Razer. To całoroczny projekt ambasadorski, który od początku został zaplanowany nie jako kampania, lecz jako ciągła obecność marki w świecie twórcy i jego społeczności.
Współpraca nie ograniczyła się do ekspozycji logo czy pojedynczych publikacji. Jej fundamentem była różnorodność formatów i kontekstów: regularne streamy, livechaty ze społecznością, ale także seria krótkich form wideo tworzonych zgodnie z autorskim pomysłem influencera i jego naturalnym tone of voice. Marka nie narzucała narracji lecz pozwoliła, by była ona interpretowana i opowiadana językiem twórcy.To podejście przełożyło się na realną obecność brandu w community. Przekrojowa dystrybucja treści na różnych platformach wygenerowała już ponad 25 milionów organicznych wyświetleń, co w gamingu jest efektem nie tyle zasięgu, co zaufania i zaangażowania społeczności.



